Stany integracji – Symbioza
Kiedy wyruszam w samotną wyprawę w góry, pierwszy krok zaczyna się w dolinie. Szczyty zapraszają, lecz wciąż wydają się odległe. Monumentalne formy jakby mówiły: zwolnij. Tu jest źródło. Oczyść swoje serce i umysł.
To miejsce jak żadne inne wskazuje na ruch i przepływ. Woda — szum potoku, życie w najczystszej formie. To tutaj spędzam pierwszy dzień.
Strumień płynie, nadaje kierunek, wprowadza w stan medytacji. Oddech zwalnia.
To uczucie oczyszczenia — wewnętrzne ukojenie, spokój i równowaga — działa niczym portal. Drzwi wejścia do świata, który znajduje się wyżej. Moment integracji myśli i serca.
Kiedy obserwowałem pluszcza, zobaczyłem niezwykłą symbiozę.
On nie walczy z żywiołem. Nie ma w tym dramatu ani chaosu.
Pluszcz staje się wodą. Przenika do nurtu, staje się jego częścią — nierozerwalnym elementem przepływu.
Zanurza się w bystrza strumienia niczym przez portal — tak jak ja, kiedy siedzę przy potoku, zanim wyruszę wyżej w góry.
Czuję z nim szczególną więź. Bliskość stanu, w którym nie ma oporu, a jedynie obecność i przepływ.
Woda od zawsze była mi bliska. Pływam w jeziorach, morzach i rzekach. Kiedyś zostałem nazwany pluszczem. Coś w tym jest.
Być może jest to tylko przeczucie. A może pamięć stanu, w którym nie istnieje granica między organizmem a żywiołem




